2007-12-09 16:03:08
Uczucia, a moja osoba.
Wiele dni, miesięcy minęło odkąd napisałem ostatnią notkę. W zasadzie prawie rok. Nasuwa się pytanie, dlaczego? Dlaczego tak długo nie potrafiłem się zmobilizować, żeby napisać, choć kilka prostych słów? Tak samo postąpiłem wobec moich znajomych z Internetu. W zasadzie kontakty był minimalny, często żaden. Dlaczego? Przede wszystkim chyba, dlatego, że zacząłem żyć w zasadzie w tzw. "realu" (ile miesięcy upłynęło, od kiedy ostatnio wypowiedziałem to słowo?) poznałem na nowo wiele osób z mojego otoczenia. Zmieniłem się diametralnie, czy to jest spowodowane? Po pewnej zapaści, która była dawno temu postanowiłem, że nie będę więcej tracić czasu na takie pierdoły. Umysł, myśli były stały się dla mnie ostoją. Stałem się bardzo "oświeceniowy", jeśli mogę użyć takiego określenia. Z umysłu ścisłego przekształciłem się w humanistę. Zacząłem czytać książki, felietony, reportaże, artykuły. Dowiedziałem się jak ciekawy jest świat. Spodobało mi się wszystko, w zasadzie, nie ma rzeczy, na tym świecie, która by nie była ciekawa. Moja fascynacja jest jednak dość specyficzna, ponieważ nie uczyłem się na zajęcia. Wolałem poszerzać własną wiedzą w kierunku, który sam sobie obrałem. Często on kolidował z tym, co narzucała szkoła, jednak czasem pokrywał się, dlatego polubiłem min. Polski. Maturę zdałem dobrze, ale teraz wiele ludzi zdaje dobrze maturę i nie dostałem się ani do Poznania ani do Wrocławia. Poszedłem do Opola. Koniec świata, małe miasto (chociaż wojewódzkie) miałem plany. Nie zrealizuje ich chyba jednak teraz, chociaż możliwe, że uda mi się przenieść. Nie o tym jednak chciałem pisać. Tematem eseju jest "Uczucia, a moja osoba".
Nie uważam, się za człowieka uczuciowego. W jakimkolwiek aspekcie. Miłość, przyjaźń, tęsknota, marzenia. To słowa, ludzie ich nadużywają tak jak ja przecinków. Każdy moje interpretować na swój własny sposób. Nie ważne jednak, co oznaczają, ale co się z nimi więżą, jakie odczucia. Sam nie wiem, co oznacza kochać, tak samo jak pewna moja znajoma. Nie uważam Sie za osobę, szczególnie doświadczoną przez życie, mam "zaledwie" 19 lat. Ale mogę użyć stwierdzenia "pamiętam kilka lat temu". Miał wtedy człowiek lat 15. Wszystko było inne, uczucia tak olbrzymie i uderzające w człowieka. Oczywiście nie chce powiedzieć, że wtedy nie było problemów. Były, ale inne teraz wydają się śmieszne, ale wtedy dla człowieka były całym światem i nie pozwalały mu żyć. Nie wiem, co zmienia ludzi, że przestają w ten sposób myśleć, ale przestają. Zastanawiałem się ostatnio nad tym, dlaczego nie oglądam filmów, ani nie czytam książek o miłości. Ponieważ tam może wszystko skończyć się dobrze, a moje podejście do związków jest całkowicie inne. Dobrze obrazuje je pewien dowcip. Do lekarza przychodzi pacjent i mówi. "Doktorze mój brat myśli, że jest kurą". Lekarz pyta go "To, dlaczego nie wyśle go pan do domu psychiatrycznego?". "Oddałbym, ale potrzebuje jajek". Tak właśnie rozumiem związki, są irracjonalne, szalone, absurdalne. Ale kontynuujemy je dalej, ponieważ potrzebujemy jajek. Sprzeczne jest to z ideą, że dwoje ludzi może kochać się i pozostać na zawsze razem. Nie mam wzoru na związek, nie wiem jak powinien wyglądać relacje między dwojgiem kochających się ludzi. Nie nauczyłem się tego w domu i teraz ciężko mi zaakceptować to. Uwielbiam kobiety, och strasznie. Są o niebo lepsze od facetów, lubię z nimi rozmawiać, podrywać, flirtować. To jest coś, wtedy moja dusza się budzi, wtedy życie nabiera trochę więcej sensu, ale nigdy nie potrafię tego dociągnąć. Starcza mi to, chociaż możliwe, że sam sobie to wmawiam. Tak czy inaczej, nie potrafię się związać z kobietą, do której coś czuje. Mam za sobą roczny nieudany związek. Ze średnim początkiem, irracjonalnym środkiem i beznadziejnym zakończeniem. Często pytam sam siebie, dlaczego nie skończyłem tego wcześniej, dlaczego nie okazałem się tym "facetem", który staje i mówi "Przykro mi to naprawdę nie ma sensu i myślę, że powinniśmy to zakończyć", zamiast tego mówiłem "Hmmm... To przykre skoro tak mówisz. Może masz rację, a co sądzisz o Ojcu chrzestnym? Ja osobiście uważam, że to świetny film." Uciekałem, nie potrafiłem zranić Oli, dlatego pewnie, że sam nie chciałbym być tak potraktowany i brnęliśmy dalej w tej spirali szaleństwa. W końcu się rozpadło.
Były dwie dziewczyny w moim życiu, za którymi tęskniłem. Oczywiście, nie myślałem o nich cały czas i wyczekiwałem momentu, w którym będę mógł je znowu usłyszeć. Nie należę do tego typu mężczyzn, zdecydowanie nie. Ja po prostu myślałem o nich częściej niż o innych i wydaje mi się, że coś do nich czułem. Myślę, że to była miłość. Z żadną jednak nie zbudowałem trwałego związku. Jedną miałem blisko, drugą miałem daleko. Nie mogę zwalić winny na odległość, zresztą to absurdalna wymówka. Wydaje mi się, że się najzwyczajniej w świecie bałem. Jedna była, a w zasadzie jest trochę młoda, ale czym jest kilka lat? Nie pojechałem do niej nigdy, chociaż to przecież żaden problem. Mój kolega powiedział ostatnio jedno z najmądrzejszych zdań w swoim życiu. Pewnie o tym nie wie, bo to nie było zdanie kończące długi wywód myślowy. To było zdanie rzucone naturalnie, zwyczajnie mówiące, jaki jest stan rzeczy. Człowiek próbuje rozbierać takie zdanie, analizować je głęboko, doszukiwać się głębi, ale po pewnym czasie zdaje sobie sprawę, że zachowuje się jak Audytorzy o Pratchetta, którzy badają ilość molekuł w obrazach, żeby sprawdzić gdzie kryje się piękno. To zdanie było prawdziwe, brzmiało ono parafrazując "Jesteś dupa, bo do niej nie pojechałeś". Osobiście uważam, że idzie podważyć wszystko i człowiek może uwierzyć w to, co chce. Jak powiedział, Forest Gump "Astronomowie mówią, że ziemia jest okrągła, ale jak nie chcesz nie musisz w to wierzyć". Ale w słowach kolegi kryła się prawda, którą ciężko było podważyć. Okazałem się idiotą. Druga z kobiet w moim życiu to osoba z mojej klasy, tak odmienna od mojej osoby, że w zasadzie łączyła nas głównie ławka. Wyznałem jej moje uczucia dopiero po zakończeniu Liceum, była zdziwiona, nie miała pojęcia, że cokolwiek do niej czuję. Czasem jeszcze myślę o niej, bo w końcu ludzie, którzy są ze sobą mogą się różnić wszystkim. Bycie ze sobą, to sztuka kompromisu. Ja zawsze szukałem dziewczyn, które odpowiadałyby moim wymaganiom. Nie wiem czy to dobrze, czy może zdać się na tę garstkę uczuć, które we mnie są. Zastanawiam się teraz, dlaczego nie spróbuję, nawet teraz. Przecież nie jest za późno.
Chciałem napisać rzeczowy esej, a wyszło z tego całkowite wyżalanie własnych uczuć. Niemal egzaltacja, pewnie z taką ilością błędów, że człowiek boi się czytać. Przepraszam wszystkich, którzy chcieli przeczytać ambitny tekst. Następnym razem taki będzie, bo wreszcie muszę zacząć budować własną filozofią, a nie czytać tylko inne. Dziękuje wszystkim za uwagę.
skomentuj (13)
2006-12-01 18:39:19
Felieton #1
Felieton
Ostaniem czasy wiele wydarzyło się na świecie, co oczywiście miało wpływ na moje życie. Czasem mniejszy lub większy, jednak mam taką dziwną przypadłość, że interesuje mnie wszystko. Począwszy od filmów zza wschodniej granicy poprzez problemy polskiego rządu na przyszłości wszechświata skończywszy.
Już od dawna miałem zamiar napisać felieton, prawdopodobnie żeby wyrazić moją opinię na aktualnie dziejące się rzeczy w Polsce. Zacznę od sprawy chyba ostatnio najbardziej "jezzi". Roman Giertych i Wojciech Wierzejski, dwaj sympatyczni panowie z jednej z rządnych partii w naszym pięknym (tak słyszałem) kraju. Jak o ile Wicepremier wywalczył (lub wybłagał) sobie miejsce w rządzie, tak poseł Wierzejski był zwykłym politykiem z 2 rzędu. Powiem więcej pan Wierzejski niknął gdzieś w tłumie nazwisk, które niekiedy człowiekowi się o uszy obijają. Zasłynął on jak pamiętamy piękną notką na swoich drzwiach, już wtedy zwrócił uwagę mediów swoją osobą. Teraz wychodzą na jaw inne rzeczy z przeszłości posła, jak intrygujący koncert w miejscowości, w której bywam dość często. w 2001 roku pan Wierzejski udał się na koncert nieznanego bliżej mi zespołu "RP Oi" z tego, co wiem to ich teksty opierają się głównie o antysemickie i rasistowskie poglądy. Na ile to komercyjne, a na ile naprawdę tak uważają tego nie wiem. Jedno jest faktem, że tak muzyka porywa młodych ludzi przeciwko innym. Sam nie pałam wielką miłością do Żydów, jakże i innych nacji. Moje przekonania pozostają jednak moją indywidualną sprawą nie rozmawiam o nich z nikim chyba, że ktoś spyta mnie o zdanie na ich temat. Każdą jednak myśl staram się uargumentować konkretnymi sytuacjami lub wydarzeniami historycznymi. Podkreślam również, iż w najmniejszym stopniu nie chcę, aby jakikolwiek człowiek zginął z mojego powodu. Wracając jednak do muzyki owego zespołu myślę, że z ludźmi, którzy słuchają tej muzyki nie chciałbym się spotkać. Nie do końca rozumiem takich ludzi, którzy wierząc bezgranicznie w teksty owej grupy, nienawidzą dla samego faktu nienawidzenia. Niestety na tym świecie znajdą się ludzie wszystkich możliwych upodobań i musimy to raczej uszanować. Jednak, żeby polityk pojawiał się takich "imprezach" to chyba gruba przesada mimo tego, że jeszcze wtedy nie został posłem był już dorosłym człowiekiem odpowiedzialnym za swoje czyny. Po za tym nie sadzę, aby pan Wierzejski od tamtego czasu dostał cudownego olśnienia i stał się tolerancyjny. Jest on mimo wszystko przykładam dla narodu, jeśli niektórzy uważają, że przesadzam to mogę przytoczyć pewną hipotetyczną rozmowę. Grupka młodych skinów dopada niczemu winnemu młodego człowieka, zostaje on pobity. (Dotąd normalnie - o zgrozo!) Chłopak pyta oczywiście: "Czemu?" pada odpowiedź: "Skoro poseł może[mógł] to, dlaczego my nie możemy?". Oczywiście bierzemy pod uwagę to, że owym człowiek potrafi czytać i wie, co to są gazety lub ogląda przypadkiem wiadomości. Widać, więc, że jest bardzo niewielu jest ludzi, dla których polscy politycy staną się autorytetami to mimo wszystko kreują oni naszą granicę możliwości, do jakich możemy się posunąć. Wiadomo, że każdy człowiek ma prawo do błędu i może w młodości popełnić jakieś wykroczenia lub przestępstwa, ale miło by było, żeby wiedział, że zrobił źle jako dorosły człowiek. Dochodzimy tutaj do konkluzji na temat posła Wojciecha Wierzejskiego, uważam, że powinien bardziej zadbać o to, co o nim piszą.
Minister Edukacji vel Roman Giertych zwanego podobno przez niektórych posłów "byczą głową" jest jednak dla mnie w tym momencie ważniejszy. Z wiadomego powodu, jestem jeszcze niestety pod jurysdykcją tego pana. Pan Roman jest dla mnie dość prostym człowiekiem, a takich trzeba najbardziej trzeba się obawiać. Mam szczęście znać osobę, która studiowała na tym samym roku różne przedmioty, przez co widywali się czasem. Imienia tego pana tutaj nie wymienię, jednak jest to inteligentny człowiek i nie mam zastrzeżeń, co do jego bystrości umysłu lub obiektywnego spojrzenia na świat. Zapytany, wspomniał kiedyś o naszym wicepremierze Giertychu. Okazało się, że był to dość dobry uczeń niewyróżniający się niczym specjalnym oprócz oczywiście nazwiskiem[do którego przejdę trochę dalej] Był miły, sumienny nie wyglądał na takiego, który może dokonać takich rzeczy w polskim systemie edukacji. Jednak, kiedy zdobył on tytuł mgr Prawa musiało się coś zmienić w jego psychice. Pamiętam, kiedy wszedł do rządu, nic nie obiecywało, że dostanie on jakiekolwiek stanowisko. Było niemal pewne, że zostanie on zawistnym opozycjonistom, starającym się za wszelką zniszczyć POPiS. Udało mu się jednak wejść do rządu i nie czekając długo sam dał niezły popis. Nie minęło wiele czasu, żeby zaczął reformować polską edukację, mimo tego, że jego jedyną styczności z pedagogiką było to, że sam się uczył. Pomysły spadały na niego jak olśnienie. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać czy on czasem nie medytuje, żeby wymyślić tyle rzeczy. Odrzuciłem jednak tą myśl, ponieważ musiałyby to być trochę inteligentniejsze inicjatywy. Nie chcę tu rozpisywać się o pomysłach Ministra sądzę, że większość wyrobiła sobie zdanie na ten temat. Na koniec mojego monologu chciałbym przytoczyć słowa pewnego profesora Konrad Lorenza. "Brakujące ogniwo między zwierzęciem i człowiekiem to właśnie my."
Powiem jeszcze słów kilka o nazwisku "Gietych". Omówię w kilku słowach trzech przedstawicieli tego rodu(jeden opisany jest już powyżej). Zapewne wielu z wam obiło się o uszy postać Macieja Gietycha. Najprawdopodobniej z wyborów prezydenckich, niestety Maciej nie zdobył bodaj nawet 6%. Pan profesor Maciej ma niesamowite teorie na temat dinozaurów, między innymi uważa, że smok wawelski lub potwór z Loch Ness były nimi. Podważyć jednoznacznie tych słów nie mogę, ponieważ w tamtych czasach nie żyłem i nie wiem tego. Jednak spora część nauk musiałaby iść do kosza, jeśli byśmy zatwierdzili tą teorię. Nie będę wracał do przeszłości Macieja, może zrobię to, kiedy indziej. Przejdę jednak do seniora rodu Giertychów. Przytoczę cytat z jednej z wielu książek Jędrzeja Giertycha:
"Parę rzeczy jest bezspornych. Hitler zjednoczył Niemcy - przekreślił państwowości i patriotyzmy dzielnicowe (...), stworzył pełną i niczym nieograniczoną jedność narodu niemieckiego. Tego historia już nie przekreśli - to jest dorobek trwały. Hitler odżydził Niemcy. (...) Hitler przerwał ewolucję narodu niemieckiego w kierunku plutokratycznym - odwrócił go od pościgu za pieniądzem, zdegradował w hierarchii jego pojęć finanse, handel. Na powrót związał Niemcy z ziemią, z glebą, z rolnictwem. (...) Wyplenił pierwiastki kosmopolityczne. (...) To, co wyżej wymieniłem, to są wielkie fakty!"
Na koniec pewien aforyzm:
Cenzura to reklama na koszt państwa. Federico Fellini.
skomentuj (14)
2006-10-04 18:33:33
Loyaut.
Witam!
Notka dodana, aby zaprezentować nowy loyaut zrobione przez Xellie. Jak widać zawiera on zdjęcia, które przedstawiają moją skromną osobę. Zmienione zostały linki. Poprawie uległy opisy blogów, została dodana również nowa kategoria komiksów. Są w niej komiksy, które czytam od dość dawna, polecam.
Na dzisiaj to tyle.
Sayonara!
PS. Podoba mi się tytuł bloga.
skomentuj (25)
2006-09-28 16:34:31
Konnichiwa!
Witam!
Na samym początku chciałbym przeprosić za brak systematycznych aktualizacji. Powodem tego jest brak motywacji, aby ją napisać. Mimo, iż kilka osób bardzo chciało, aby notka pojawiła się blogu nie wystarczyło to abym dodał kolejny wpis. Powodem natomiast, dla, którego wreszcie zaczęło się coś dziać jest prosty. Otworzyłem stronę z blogiem.
Teraz powinienem przejść do opisu tego, co dzieje się w moim życiu.
Zacznijmy od tego, iż posiadam dziewczynę. Piękną istotę o dźwięcznym i jakże wspaniałym imieniu Aleksandrę. Jest ona w moim wieku, chodzi jednak do równoległej klasy. Humanistycznej, co jest pewnym paradoksem. Ponieważ przedmioty, które zdaje na maturze (a napisze o nich później) są humanistyczne, Ola tymczasem zdaje matematykę. Jak wiele osób pamięta jestem na profilu matetamtyczno-informatycznym. Ironia losu? W każdym bądź razie żyje nam się dobrze i wszystko zmierza ku dobremu. W tym miejscu musze podziękować wszystkim fankom, które tyle czasu czekały, aż wreszcie się na którąś zdecyduję. Przykro mi! Już jestem zajęty!
Przejdźmy teraz do tematu, może trochę mniej przyjemnego, jednak ważnego. Jest nim szkoła, a właściwie moja dalsza edukacja. Otóż, (jeśli jeszcze ktoś nie wie) jestem maturzystą (O zgrozo!) co jest jednoznaczne z tym, że będę pisał maturę. Po dość dłuższym zastanowieniu i przeglądnięciu wymagań, jakie mają uczelnie wyższe zdecydowałem, z czego będę pisał egzamin dojrzałości. Trafiło na WOS i Historię oczywiście w zakresie rozszerzonym. Może to małe zaskoczenie, ale już wyjaśniam powody mojej decyzji. Z matematyki zrezygnowałem, ponieważ rozumiem nie wystarczająco, powodem tego jest prawdopodobnie zbyt mało czasu poświęconego na ten przedmiot. Jednak nie jest dla mnie równie pociągający jak w gimnazjum. Historia mnie od dość dawna interesowała, jednak nie była na pierwszym miejscu. Teraz jednak wole poczytać artykuły, lub książkę historyczną miast rozwiązywać zadania z matematyki. WOS z powodu tego, że interesuje się światem współczesnym. Kupuje, co tydzień "POLITYKĘ" a czasem i "Gazetę Wyborczą" oglądam wiadomości wiem, co się dzieje na świecie. I znam się na tym w miarę, przeglądam kursy akcji. Chętnie kupowałbym "Rzeczpospolitą”, bo ma ciekawe dodatki jednak kosztuje 3 zł, a to dziennik. Wracając jednak do tematu WOS, jest związany właśnie z takimi zagadnieniami, a w połączeniu z delikatną książkową nauką powinna dać dobry efekt.
Teraz przejdę do spraw, które dzieją się w moim życiu aktualnie. W ostatnim czasie trochę za mało się uczę, jestem tym zawiedziony delikatnie. Przyczyną tego jest zbyt duża ilość książek, które czytam. Książki Wołoszańskiego, Pratchett'a, Gazety zabierają mi sporą ilość wolnego czasu. Resztę pochłania czytanie innych tekstów historycznych na Internecie. Nie świadczy to o tym, że w ogóle nie mam czasu wolnego. Poświęcam go na odpoczynek, taki jak teraz grzebiąc w Internecie, grając w jakieś bezsensowne gry on-line dla odprężenia. W piątek przychodzi do mnie kilka osób na bilard. Ola, Łukasz(opisze go w następnej notce, jednak generalnie BAAARDZO inteligentny kuzyn Oli), Kamila (koleżanka Oli). Jestem ciekaw jak się uda.
Chciałbym również wspomnień o planowanym wyjazdach. W październiku wybieram się na konwent do Warszawy, gdzie mam zamiar spotkać wielu znajomych. Jeśli Ci jeszcze nie powiedziałem, a tam będziesz. POWIEDZ MI! CHĘTNIE SIĘ SPOTKAM! Mam wielką nadzieję, że konwent spełni moje oczekiwania. Drugi wyjazd jest na koncert "DŻEMU" na początku listopada w Ostrowie Wlkp. BĘDZIE ODLOT! Koncert Jemu jest jednym z moich marzeń, które właśnie się spełnia.
Na Koniec pozdrawiam wszystkich wiernych ( i nie wiernych) czytelników tego bloga.
PS. Chciałbym ogłosić konkurs na layauta. Liczę, że przynajmniej jedna osoba się zgłosi. Jeśli nie to zostanie ten sam ^^'
PPS. Przepraszam za błędy językowe.
Sayonara!
skomentuj (12)
2006-04-27 20:40:39
No women
Lubię, kiedy kobieta...
Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu,
gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.
Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi,
gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,
gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem
i oddaje się cała mdlejącym uśmiechem.
I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania
przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania
zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,
gdy szuka ust, a lęka się słów spojrzenia.
Lubię to - i tę chwilę lubię, gdy koło mnie
wyczeprana, zmęczona lezy nieprzytomnie,
a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
w nieskończone przestrzenie niezmieskiego świata.
Kazimierz Przerwa-Tetmajer (1894)
...
Za długo to już, ile ja mam lat?
Ryo no women.
skomentuj (91)
2006-01-18 18:57:00
Na prośbę pewnej osoby
Jakaś osoba poprosiła żebym napisał notkę, co u mnie. Nie było w tym żadnego pod tekstu a propos nabijania postów. Tak czy inaczej coś napisać coś, bo naprawdę już sporo czasu minęło.
A więc.. Nie zaczyna się tak zdania.
Zacznę może od mojej sytuacji cywilnej. Otóż nie mam żadnej dziewczyny i raczej się nie zanosi na to, żeby to w najbliższym czasie się zmieniło. Nie tyle może z powodu tego, że nikt mnie nie chce [sick!], ale raczej z powodu mojej obojętności. Czasem potrzebuje bliskości drugiej osoby, jak każdy, jednak ogólnie nie jest źle. Człowiek jak żyje jakiś czas sam to jest łatwiej przy dłuższych okresach samotności. Jest wprawdzie taka jedna osóbka, niestety zajęta. To nie byłby taki problem gdyby jej chłopakiem był mój qmpel. Chociaż bardziej chciałbym z nią rozmawiać niż coś więcej. To dziwne, ostatnio mam podejście inne do wielu spraw, ale to jest nad wyraz dziwne.
Kolejną sprawą, jaką omówię jest szkoła, postaram się nie rozpisywać, ponieważ nie jest to temat, który ludzie czytają z chęcią. Otóż, moja średnia będzie około 3,3. Wiem jest to straszna średnia, ale patrząc na moje najbliższe otoczenie, to wcale nie jest źle. Nie będę miał ani jednego zagrożenia i góra 2 dop. Szczerze mówiąc to nawet jej nie liczyłem, ale przypuszczam, że taka mniej więcej będzie. Moja piętą achillesową okazało się być oprócz (oczywiście) Polskiego, Chemia. Sądzę, że to jednak nie jest tylko moja wina, nauczyciel od tego przedmiotu jest BARDZO specyficzny.
Ostatnia sprawą, jaką bym chciał poruszyć w tej notce jest moja psycha. Otóż jest z nią całkiem dobrze. Nie świruje, a nawet chyba troszeczkę zmądrzałem [ Ta.. ]. To chyba wpływ szkoły gdzie nie uraczysz głupich ludzi. Najwyżej naiwni. Wracając jednak do tematu, mam ostatnio spory problem i nie mam pojęcia jak go rozwiązać, miałem zamiar o tym komuś powiedzieć, jednak nie wypaliło. Trzeba żyć, trudno się mówi. Zobaczymy, co przyniesie czas, przecież wszystko może się zdarzyć :]
Podsumowując w moim życiu nie dzieje się nic ciekawego, może oprócz tego, że mam skromne plany na przyszłość jednak o tym napisze, kiedy indziej. Myślę, że ta notka znudziła wszystkich czytających do tego stopnia, że nie będą mnie więcej męczyć.
Z Pozdrowieniami do mieszkańców Zion'u
Horikawa Ryo
skomentuj (108)
2005-10-21 17:56:19
Notka...
Ostatniem czasy mój blog stał się bardzo popularny, jednak bluzganie mnie stało się podstawą komentów. Tak primo to nie było tak hardkorowe na jakie zasługuje, ale cusz dobrze, że nie wszyscy wszystko wiedzą. Jak dobrze wyszyscy się domyślają jestem gnojem. Znaczy przez świat ogólnie pojętym kretynem. Poczynając od Eda i "zmieniłeś się" poprzez kolejne osoby można stwierdzić, iż faktycznie się zmieniłem. Jednak uwazam, iż mój aktualny stan jest o niebo lepszy niż sprzed roku kiedy byłem .. no wiadomo. Pierwszą i podstawową zasadą jest to, że zaczołem myśleć/kombinować. A człowiek kiedy zaczyna myśleć jak to najlepiej zrobić dochodzi czasem do stwierdzeń, które są wredne i bezduszne. Możliwe, iż stałem się wrednym podłym "gnojem", który myśli tylko o sobie. Jednak jest pewna grupa osób, która jest dla mnie ważna. Jedną z najważniejszych zasad życowiych tehj plaety jest "Licz przedwszytkim na siebie". Jednak bez oparacia innych, a w szczególności ukochanej osoby, człowiekowi bardzo ciężko coś zdziałać. Jednak nie znajomość ludzi, możesz zać człowieka od lat od baradzo bardzo wielu lat, a tak naparwdę może cię zaskoczyć bardzo negatywnie. Nigdy nie przeczytasz czyiś myśli, trudno. Rozciągnąłem się z tym tematem, wracam jednak do sedna. Wiem, że ostatnim czasem wyobcowuje się za bardzo, matka twierdzi, że i tak za mało jak na LO się ucze. Ja uważam, że i tak zrobiłem jakiś postęp zaczynając się uczyć.
Zgubiłem wątek ponieważ przyszła do mnie pewns osoba w związku z tym, iż mam mistrzować na sesjii wampira masarady. W każdym razie jeśli chciałbyś o coś zapytać skontaktuj się ze mną.
horikawa_ryo@tenbit.pl
skomentuj (66)
2005-08-13 14:25:09
Wakacje 2
A więc znowu siedze w kafejce razem z Anzelem i Adamem. Adam narzeka że mu się nudzi, mało pijemy itd. :] w kazdym razie będzie dzisiaj FireSHow. Zobaczymy jak będzie, niedługo Xellia przyjeżdża przed nią też bydymy szpanować. Chcicłabym napisać jeszcze DUUUUUŻO więcej, jednak nie mam czasu. Postaram się być jeszcze.
Sayonara ^^
skomentuj (82)
2005-07-13 17:04:15
Wakacje
Nie będe się rozpisywał ponieważ jestem w kafei na pół godziny tylko ^^'
W każdym razie zmakneili "RZUŁF"ia .. niestety.. no i załapałem doła bo bez żadnej dziewczyny teraz siedze, dzieki bogu już nie długo spotkam się z kimś :]
W każdym razie przyjeżdżam do izby za 2 tygodnie ^^
znaczy od poniedziałku, wtedy skorzystam z telefonu i dokałdnie wszytsko ustale :]
czekajce na mnie
a mi się nudzi XD i nie mam co tutaj robić bo nie mam w co grać, no ale cusz nie można mieć wsyztskiego. I jeszcze się nie uchalałem - wprawdzie nie było z kim.. ale co tam
Zai odezwij się gdzie się dostałęś
Anzelu jeśli to czytasz to zadzwoń na jakiś telefon w Mielnie i powiedz czy jedziesz?
Do zobaczonka w Mielnie [ o ile jedziesz ]
skomentuj (10)
2005-05-02 14:34:35
Yorokonde ^^
Ostanio się działo, czy dobrze czy źle nie wiem, nie mi to oceniać ^^'
W każdym razie ostatnio ostro napalam się za zarabianie pieniędzy, głównie przez allegro i inne miejsca, których adresów pisał nie będe, a także targu w krotoszynie.
Pieniądze szczęscią nie dają?
Uwazam iż to bujda, mi dają. Może jako zwyaczjny papier nadają się tylko do wycierania.. schodów, ale jednak ich siła jest mocniejsza od Pudzianowskiego, Polskiego Rządu i wszytkich ludzi na świecie. Dlatego mając je rządzisz tym wszytskim wymienionym wyżej. W odpowieniej niestety ilości. A jak masz władzę to możesz zmieniać świat na lepsze. Oczywiście twoje spojrzenia na świat zostanie całkowicie zmienione przez co świat zmieni się na lepsze, ale dla ciebie. Hmm.. może lepiej tego nie wiedzieć, w końcu nie wiedza jest błogosławieństwem jakże i brak rozumu. Dziwne nieprawdaż, ale czy zastanawialiście się kiedyś czy żul spod sklepu ma problemy egzystencjalne, oczywiście nie mamy pojęcia. Lecz liczba samobójstw przeważa i to w bardzo znacznym stopniu u ludzi, którzy mają problemy wykształcenie, podżądną pracę i inne tego rzeczu nie potrzebne rzeczy. A człowiek zwykły chce żyć, pożyć i umrzeć najlepeiej wszytsko w błogiej nie świadomości świata. Nie obchodzi go polityka, jak oglądnie wiadomości to ani razu nie zaklnie i jest tak ugruntowany społecznie jak byli jego rodzice może być: antysemitą, rasistą, może rozróżniać różnice między rasowe, może uwazać, że chińczyk, polak, rosjanin, czarny i inne narody świata sa równe. Trudno tak został wychowany. A człowiek, który ma bardziej rozbudowaną wiedze na ten temat zna wszytskie plusy i minusy wszytskich wyżej wymienionych rzeczy i wybiera ta, która odpowiada mu najbardziej i nie zmienia zdania choćby go nawet jakiś najwybtniejszy specjalista w tym próbwał przekabacić. Doputy nie stanie się coś strasznego w jego życiu.
Oni nie dbają o pieniądze - trudno. Każdy ma inne zdania tylko poglądy są podobne. Chyba że należysz do parti lewicowej tam rządzi szef i nikt sie wyłamać nie może.
Więc zastanów się czy nie lepiej by było być człowiekiem prostym i nie czytać tego, więcej. Nie mieć pojęcia co to blog, a co najważniejsze. Nie będąc w takich rozterkach.
Niestety wybór nie nalezy do nas, do kogo? Nie mam pojęcia. Ale mam nadzieje iż istanieje takie coś jak reinkarnacja i każdy z nas był juz jako obydwa typy człowieka i teraz jest tym kim powinien być. Jeśli nie, jeśli istniejemy tylko raz to mam nadzieje że szczęśliwy traf się udał.
W wieku, którym aktualnie się znajduje i wokół tego czyli powiedzmy od 16 do 22 lat. ( nie licząc wyjątkow od reguły pozdr. dla Xel i Duo ) Człowiek nie jest ugruntowany jeszcze do końca, lecz zaczyna się powoli zastanawiać, nad przyszłością swojego życia. Czy wieść ciężkie życie jako kapitalista czy żyć spokojnie jako szary obywatel. Nawet jak tak nie myśli to podświadomie walczy ze sobą.
Hmmm.. skoro pisze iż w moim wieku, to dlaczego pisze taką "notkę" sam nie wiem, może żeby wyrazić moja własna opinie, może z innego powodu. Trzeba nad tym się głęboko zastanowić. Lecz nie chce was zanudzać juz tak bardzo więc podsumuje.
Dla mnie pieniądza znaczą wiele i jak zaznaczyłem chce ich zdobyć jak najwięcej, narazie żeby nimi obracać i zarobić odpowiednią kwota na pożądny ineters. Jakże i na marzenia, podróże moje Hobby. Czy mi się uda czy naprawde zaczne cokolwiek zarabiać, czy skończy się na myśleniu, zobaczymy w każdym razie ostanim czasy trace na to sporo czasu, czyli inwestuje. Jeśli chcesz spróbować tak samo jak ja nikt ci nie broni. Jeśli natomiasz chcesz żyć w nieświadomości, zapomnij. Czytanie takich rzeczy może źle na ciebie wpyłnąc. Po prostu zaczniesz się "zastanawiać" co jest zgubne w swoich sktukach, jak widać po notce. A więc "Żyj żeby mieć, bądź żyj by być"
skomentuj (45)